Spałam prawie 12 godzin, co nie odwiodło mnie od drzemki po południu, a miałam się zająć zliczaniem wyników i przesyłaniem danych. no cóż ...:) (odrzuca mnie, bo to strasznie żmudna praca)
Wstepne pracy do świat już rozpoczęte. Na pietrze posprzątane, Pan Królik wykąpany - tak jestem męczycielką zwierząt, ale żebyśmy mogli razem sobie żyć, to było absolutnie niezbędne.
W każdym razie siedzi sobie grzecznie - noc po kąpieli spędził w łazience, żeby mi się nie przeziębił biedak - futerko ma puchate, zjadł cukierka galaretkę, wiec jest raczej zadowolony.
Lampki rozwieszone w oknach....
...o szykuje się ubieranie choinki ;)