Boli mnie... ręka i nie mogę spać. :) No dobra nie ma sie z czego śmiać.
Już prawie 3 lata temu pierwszy raz obejrzałam "Zmierzch" - to całkiem jak rocznica. I wczoraj znów obejrzałam - to już w sumie ponad 16 razy - ale się uchachałam ;).
Pamiętam pierwszą zapowiedz widziałam na kanale "E!". Szczerze mówiąc pierwszy raz nie wiedziałam jak przeczytać tytuł "Twilight". Zapisałam nazwę i zapomniawszy o filmie. Potem znów widziałam zapowiedz na tym kanale. Potem w szkole dziewczyny opowiadały o tym filmie. Pamiętam, że sprawdzałam, że film jest oparty na pierwszej części Sagi. Stwierdziłam, że to fajnie, ale jakoś nie maiłam ochoty na czytanie - ja i czytanie coś niemożliwego. Potem dostałam film i pierwszego dnia obejrzałam go dwa razy, choć jakość nie była imponująca ani jego tłumaczenie. Potem zaczęłam czytać, chyba dlatego, że inne dziewczyny też czytały. Wszystkie części przeczytałam przez dwa tygodnie. Świetny czas - zanim siostra przywiozła mi pierwszą cześć byłam w połowie drugiej na e-book. Czytam do szóstej nad ranem, spóźniałam się na lekcje rano do szkoły - dobrze, że było to czas strojenia sali na studniówkę.
Nadal uwielbiam te książki. Przeczyłam je już 3 czy 4 razy. Choć mówi się, że to szmira, to ja widzę w tym inne ujęcie zwykłej miłości. A to, że on jest wampirem to tylko dodatek - jak dla mnie. Zwykły nastolatek, który ze swoimi pragnieniami musi się powstrzymywać. No i oczywiście wiem, że wszyscy uważają Pattinsona za Edwarda, a jak lubię Edwarda książkowego, bo jest z wkurzająco użalający się, ale taki rycerski i inny. Chciałabym znaleźć jeszcze takiego bohatera w jakiejś książce.