Tu
Zachód słońca nad moim płotem
Z zniżonych i czarnych wzgórz.
Patrzę przez okno mojego nieba
Na powietrzne spadochrony mleczu.
Pod studnią siedzi kot mrużąc oczy,
Rozgrzewa futro w ostatnich promieniach.
Kolejna pszczoła szuka drogi do domu,
Obijając się i pobzykując niespokojnie.
Pączki na drzewach kołyszą się miarowo
Rozchylając zielone zaczątki nowego życia.
Soczyste źdźbła trawy – te harde,
Otaczają łąkowe kwiaty – najsubtelniejsze.
Na niebie w smugach białych – księżyc
Jego blada połowa już wzeszła.
Dlaczego pospieszasz księżycu me słońce?
Daj mu jeszcze czas. Niech promienieje.
04.04.09 r.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz